Legalizacja narkotyków wg. eksperta [wywiad]
| 12.01.2010 | Autor: Piotr Anuszczyk | [ 33 komentarzy ] |
W większości krajów Europy marihuana jest zabroniona. Tymczasem wiele osób domaga się legalizacji tego narkotyku. O to kto ma rację zapytaliśmy eksperta.
Legalne narkotyki
Piotr Anuszczyk, TwojaEuropa.pl: Czy bardziej liberalne przepisy dot. narkotyków w Czechach mogą być zagrożeniem dla profilaktyki narkotykowej w Polsce? Młodzi ludzie na forach internetowych już teraz domagają się pełnej legalizacji marihuany w Polsce, czy to właściwy kierunek?
Jerzy Fiałkiewicz, dyrektor Biura Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii: Problemem narkotyków zajmuję się już 40 lat i rzeczywiście ostatnio młodzi ludzie coraz częściej głośno mówią o chęci zalegalizowania marihuany. Tymczasem jest ona bardzo niebezpieczna. Ci co mówią, że marihuana jest nieszkodliwa albo sami ją palą albo mają udział w gigantycznych zyskach z jej produkcji. Stwierdzenia, że można ją palić przez całe życie bez żadnych negatywnych konsekwencji są absolutnie nieprawdziwe. Wystarczy logicznie pomyśleć. U 14 latka psychika dopiero się kształtuje, co się stanie jeśli w takim okresie zażyje on marihuane? Po pewnym czasie spada zapał do nauki, obniża się iloraz inteligencji, z czasem postępuje uczucie wypalenia i zanika chęć do jakiejkolwiek aktywności. Także legalizacja marihuany stanowiłaby potworne zagrożenie.
Czesi będą żałować swojej decyzji?
Jestem przekonany, że przy takich regulacjach jak mają teraz, to za 20 lat będą sobie rwali włosy z głowy. Ogromna część młodych ludzi może mieć w przyszłości zaburzone postrzeganie świata.
Uzależnienie od narkotyków
Nie ma w tym przesady? Wiele osób twierdzi, że w młodości paliło różne świństwa i wyrosło na porządnych ludzi. Nawet polski premier Donald Tusk przyznał, że kiedyś zapalił marihuanę.
Owszem, tylko dzisiejsza marihuana bardzo różni się od tej, którą palono kilkanaście lat temu. Dziś jest ona genetycznie wzmacniania. Kiedyś zawierała w sobie ok. 5-10 proc. tetrahydrokannabinolu (THC - red.), a dziś jest to już 40 proc.! Środek ten odkłada się m.in. w korze mózgowej, skąd nie można go już potem usunąć. Poza tym kiedyś po marihuanę sięgało się sporadycznie. Dziś młodzi ludzie zażywają ją kilka razy w tygodniu. Badaliśmy ostatnio w laboratorium warszawskiego szpitala przy ul. Nowowiejskiej przypadek pewnego nastolatka. Okazało się, że w jego organizmie zawartość tetrahydrokannabinolu tysiąckrotnie przekracza normę.
Zakaz posiadania i leczenie
Czy najlepszą metodą ograniczenia w danym kraju zjawiska narkomanii jest więc całkowity zakaz handlu i posiadania narkotyków czy też może właściwsze jest zezwolenie obywatelom na posiadanie niewielkich ilości narkotyków na tzw. własny użytek?
Jestem za całkowitym zakazem posiadania i handlu narkotykami. Natomiast niepokoi mnie postępowanie wymiaru sprawiedliwości wobec młodych ludzi, których zatrzymano z powodu posiadania środków odurzających. Zamiast do zakładów karnych, powinni oni trafiać na specjalistyczną terapię. To znacznie zwiększyłoby ich szansę na normalne życie. Tym bardziej, że w Polsce nie brak organizacji świadczących profesjonalną pomoc jak choćby PTZN
Dziękuję za rozmowę.




Alicja
2010-01-13, 18:48
Dziwie się niezmiernie, że na eksperta w kwestii liberalizacji ustawodastwa w Czechach wybrano szefa PTZN - instytucji, która z definicji jest przeciwna narkotykom. Mom zdaniem o wiele bardziej obiektywnego spojrzenia w kwestii konsekwencji zdrowotnych palenia marichuany chociażby, mógłby dostarczyć lekarz psychiatra lub psycholog zajmujący się psychoprofilaktyką i znający realia. Z wypowiedzi pana Fiałkiewicza można wywróżyć nadciągający kataklizm i zalanie Czech, a następnie Polski falą młodych, którzy za chwilę nie będą potrafili spostrzegać normalnie świata, będąc nieustannie na haju. Przykład 14 latka, któremu od palenia obniża się IQ, a następnie niechybnie popada w deskrucyjne nicnierobienie, jest może i realny, ale jednostkowy i błędem logicznym jest wysuwanie z tego prognoz dla całej populacji. Rozumiem, że miał tu zadziałać jakiś efekt perswazyjny, ale dziwie się, że człowiek na tak eksponowanym stanowisku posługuje się tak nieuprawnioną generalizacją.
Kolejnym argumentem nastawionym na straszenie społeczeństwa jest przykład nastolatka z 1000- krotnie przekroczoną normą THC. To chyba oczywiste, że skoro przywieziono go na testu upalonego, to w jego kwri krążyć będzie THC. I co z tego?- zapytuję - skoro jest to substancja naturalna i nie stanowi żadnego zagrożenia dla organizmu, a po bodaj 2 tygodniach nie ma po niej śladu? Konsekwencje somatyczne z zapalenia skręta są może zbliżone do wypicia 2 piw - nie radziłabym tylko wsiadać za kierownicę. Nie słyszałam nigdy o przypadku śmierci z powodu zbyt dużej ilości THC w organizmie, za to o śmierci z powodu alkoholu słyszy się niemal codziennie. Poza tym po kanabisie ludzie nie mają skłonności do agresji, jak w przypadku alkoholu, więc nie rozbijają witryn sklepów ani przystanków, co w Polsce ma miejsce nagminnie.
Badania przytoczone w pierwszym artykule o Czechach dowodzą, że regularnie (conajmniej raz w miesiącu) pali ok. 1/3 użytkowników, pozostali sięgają jedynie okazjonalnie. Uważam, że dorosły człowiek we własnym kraju nie powinien być traktowany jak dziecko i powinien mieć swobodny dostęp do takich używek, na jakie ma ochotę - alkoholu, marichuany czy innych środków zmieniających świadomość. Cieszy mnie, że Czechy przyjęły takie prawo i mam wielką nadzieje, że duch liberalizacji dotrze wreszcie do Polski, czego sobie i wszystkim życzę.