Studia w Belgii - program wymiany Erasmus [wywiad]
| 01.12.2009 | Autor: Daniel Szczegielniak | [ 0 komentarzy ] |
Studia w Belgii - Groenplaats w Antwerpii.
Źródło: Wikimedia Commons
Studia w Belgii - Dominika w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli, w towarzystwie grupy studentów z Polski.
Źródło: Daniel Szczegielniak
Na zdjęciu Dominika (pierwsza z lewej) w towarzystwie studentów z Polski, Włoch, Francji, Grecji i Finlandii.
Źródło: Daniel Szczegielniak
- Wybierasz się do Belgii?
- Zarezerwuj hotel w Belgii
- Wynajmij samochód w Belgii
- Podobne tematy:
- Pokolenie Erasmusa na Paradzie Schumana
- Atrakcje Belgii - (nie)wszystkie muzea Antwerpii
- 25 tysięcy drzew na 25-lecie programu Erasmus
- Belgia - inne artykuły:
- Atrakcje Brukseli - pub Delirium
- Bruksela w 2 godziny - Magritte i jego obrazy
- Big Ben z poliestru? Mini – Europa w belgijskiej stolicy
„Erasmus” powstał w 1987 roku, jako zakrojony na szeroką skalę europejski program wymiany studentów. Dominika odpowiada na pytanie, czy warto z niego skorzystać i wyjechać na studia w Belgii.
Potrzebowałam jakiegoś „odświeżacza”, bo wszystko w moim życiu robiło się trochę za szare i monotonne. Czasem moja potrzeba bycia wolnym i niezależnym puka gdzieś w środku i bardzo chce wyjść. To dość dziwne, bo jednocześnie wiem, że jestem przywiązana do tego swojego miejsca na ziemi. Ale wyjeżdżam często, może po to właśnie, by docenić to, co mam, i zgromadzić siłę, aby móc cieszyć się tym na nowo. Nigdy nie chciałam zostać z tyłu. A wyjazdy zagraniczne, takie jak chociażby studia w Belgii, naprawdę otwierają oczy i uczą życia. To taki test na samodzielność i zaradność w wielkim świecie z daleka od wszystkiego i wszystkich.
Poza tym, ta nieoparta potrzeba sprawdzenia, czy program wymiany studentów Erasmus to rzeczywiście taka niesamowita przygoda, nie dawała za wygraną. Moda na „Erasmusa” opanowała Polskę! To już nie jest tak, że tylko nieliczni wyjeżdżają na studia zagraniczne, teraz raczej ten, kto nie wyjedzie, ten gapa! A ja nigdy nie chciałam zostać z tyłu!
Dlaczego wybrałaś studia właśnie w Belgii?
Ze względów praktycznych. Po pierwsze, z Belgii jest stosunkowo blisko do Polski, więc mogłam liczyć na wsparcie rodziny i nie przejmować się, jak tu się zapakować na pół roku, kiedy do samolotu możemy zabrać jedynie przepisowe 15 kg bagażu. Ponadto, studiuję politykę społeczną na Uniwersytecie Ekonomicznym i prawdę mówiąc - dość trudno było mi znaleźć uczelnię partnerską, która oferowałaby program studiów co najmniej zbliżony do mojego. Właśnie tu, w Antwerpii, znalazłam najwięcej podobnych przedmiotów.
Czy decyzja o wyjeździe była łatwą decyzją?
Na pewno jest to duża zmiana, wymagająca trochę samozaparcia, odwagi i starań, ale z drugiej strony, chciałabym, żeby tylko takie trudne decyzje na mnie czyhały w życiu.
Jakie wyzwania stoją przed osobą, która chciałaby wyjechać na studia w Belgii w ramach programu Erasmus? Jakie korzyści w twojej ocenie wiążą się z taką decyzją?
Wyzwania mogłabym podzielić na dwie główne grupy: językowe i adaptacyjne. Z tymi pierwszymi nie było tak wcale łatwo, mimo że angielski w szkole mieliśmy od podstawówki. Tylko że w polskich szkołach namiętnie wbijają nam do głów regułki gramatyczne i wymagają poprawności. A trzeba by raczej uczyć, że najważniejsze to się porozumieć. Mówić, mówić, mówić i czasem przymknąć oko na błędy. To tak na początku, bo przecież praktyka czyni mistrza. Studia w Belgii to podwójna trudność. Po pierwsze, poznajesz nowych ludzi, po czasie zwykła potrzeba porozumienia się nie wystarcza, gdy przychodzi czas na wyrażanie siebie, mówienie o rzeczach trudnych i trudniejszych, a o tym czasem ciężko mówić i po polsku. Poza tym przyjeżdżamy tu, żeby się uczyć w obcym języku, co wymaga jednak znajomości odpowiedniego słownictwa i zachowania pewnej formy – stylu wypowiedzi, na zajęciach czy w kontaktach z wykładowcami.
Trzeba się też tutaj jakoś zadomowić. Zacząć mieszkać, robić zakupy, rozmawiać z ludźmi stąd, odnaleźć się w zupełnie innym mieście, kraju, w zupełnie innej rzeczywistości.
Wysiłek nie idzie na marne, naprawdę. Uczysz się, że Polska to nie cały świat i że wkoło jest jeszcze tyle pięknych rzeczy! A Ty masz tylko 20 lat i całe życie, by to wszystko zobaczyć. Otwierasz oczy i widzisz, i obserwujesz, jak żyją inni. Zbierasz informacje o życiu i o tym, jak żyć. Upewniasz się, że gdziekolwiek na Ziemi byś nie wylądował, to dasz sobie radę, bo nieraz już sobie dawałeś.
Miałaś możliwość poznania, jak wyglądają studia w Belgii. Na czym polegają główne różnice między studiowaniem w Polsce i w Belgii? Który system w Twojej ocenie wypada korzystniej?
Różnica jest prosta – w Polsce teoria, w Belgii praktyka. Ale tak naprawdę trudno stwierdzić, co lepsze. Przydałby się jakiś złoty środek.
W jaki sposób sfinansowałaś swój wyjazd na studia w Belgii?
„Erasmus” jest sporym wydatkiem dla nas, Polaków, bo życie i studia w Belgii są dużo droższe niż w Polsce. Dostałam spore wsparcie z uczelni (380 euro miesięcznie) i oczywiście od rodziców. Myślałam też o znalezieniu jakiejś dorywczej pracy, ale to naprawdę spory problem tutaj, bez znajomości języka niderlandzkiego. Poza tym, nie starczyłoby mi na to czasu. Zbyt dużo się tutaj działo.
Czy Belgia to dobre miejsce do życia dla Polaków?
Na to pytanie powinni chyba odpowiedzieć Polacy, którzy żyją w Belgii na stałe. Sporo tu nas, więc może to dobre miejsce. O ile się orientuję, Polonia w Belgii działa dość prężnie, w mojej okolicy są aż trzy polskie sklepy. Belgia to wielki kocioł wszystkich kultur i narodowości, zupełnie inaczej niż u nas, w Polsce. Lubię ten kraj, ale i tak wiem, gdzie jest moje miejsce. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Czy była to dobra zabawa, czy może ciężka praca?
Prawdę mówiąc, i to, i to. Krążą plotki wśród byłych „Erasmusów”, że to największa „imprezownia” w Europie. Moje doświadczenie pokazało, że choć faktycznie życie nocne to duża część tego rodzaju wyjazdu, to z drugiej strony było też sporo pracy.
Egzaminy z wiedzy teoretycznej może nie należały do najtrudniejszych, ale ciągle wymagano wszelkiego rodzaju prac i projektów. Robić badania, szukać, sprawdzać, działać!
Czy polecasz młodym ludziom skorzystanie z możliwości takiego wyjazdu?
Odpowiem słowami Boba Dylana: „don’t think twice, it’s all right”.
Jakie są Twoje plany i perspektywy na przyszłość po powrocie do Polski?
Zamierzam zmienić tę codzienną szarość i monotonię, w którą popadłam. Robić, działać dużo więcej niż wcześniej. I doszlifować język, zabrać się porządnie za naukę następnego i następnego, bo tutaj na własnej skórze poczułam, jak bardzo jest to istotne.
Dziękuję za rozmowę.
Więcej na temat studiowania i życia w Belgii możecie przeczytać również w artykule pt. „Życie w Belgii - na pograniczu dwóch kultur”.



