Życie w Belgii - na pograniczu dwóch kultur [wywiad]
| 28.11.2009 | Autor: Daniel Szczegielniak | [ 1 komentarz ] |
Studia w Belgii - na zdjęciu Marta, polska studentka na stałe mieszkająca i studiująca w Belgii.
Źródło: Daniel Szczegielniak
Karel de Grote-Hogeschool, uczelnia, na której obecnie studiuje Marta w Antwerpii, w Belgii.
Źródło: Daniel Szczegielniak
- Wybierasz się do Belgii?
- Zarezerwuj hotel w Belgii
- Wynajmij samochód w Belgii
- Podobne tematy:
- Atrakcje Belgii - (nie)wszystkie muzea Antwerpii
- Gdzie na Shopping? Londyn, Paryż czy Barcelona?
- Polacy we Włoszech nie są zainteresowani wyborami w kraju
- Belgia - inne artykuły:
- Atrakcje Brukseli - pub Delirium
- Bruksela w 2 godziny - Magritte i jego obrazy
- Big Ben z poliestru? Mini – Europa w belgijskiej stolicy
Poznajcie Martę, młodą Polkę mieszkającą od dziecka w Belgii i dowiedzcie się, jak wygląda życie w Belgii, kraju frytek, piwa i czekolady.
Marta: Przyjechaliśmy do Belgii, gdy miałam roczek, w 1991 roku. Mój tata grał w reprezentacji Polski juniorów w piłkę ręczną. Gdy nadarzyła się okazja, aby grał w Belgii, moja rodzina podjęła decyzję o przeprowadzce. Nie była to łatwa decyzja. Mama przerwała studia i nie miała możliwości, aby kontynuować naukę za granicą. Sama oczywiście byłam za mała, aby pamiętać przeprowadzkę. Kiedy byłam małą dziewczynką, każde wakacje spędzaliśmy w Polsce, więc na początku Polska głównie kojarzyła mi się właśnie z wakacjami. Gdy zaczęłam dorastać, zaczęłam myśleć o Polsce, jako moim drugim domu. Kiedy byłam w Belgii tęskniłam za rodziną, która została w Polsce. Tak naprawdę, pierwszy raz zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem w takiej samej sytuacji jak większość moich rówieśników w Belgii i Polsce, kiedy podarowałam babci laurkę, którą przygotowałam w szkole – w języku niderlandzkim. Babcia nie czytała po niderlandzku.
W szkole nigdy nie miałam problemów z językiem niderlandzkim. Od poniedziałku do piątku uczęszczałam do szkoły belgijskiej, w soboty wcześnie rano zaczynałam zajęcia w szkółce polskiej. Pamiętam te sobotnie poranki i chociaż wtedy często nie miałam ochoty na dodatkowy dzień w szkole, kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, jestem wdzięczna mojej mamie za to, że egzekwowała ten sobotni reżim z niezłomnością, której nie powstydziłby się niejeden ojciec. Dzięki temu dzisiaj mogę posługiwać się poprawną polszczyzną, czego niestety nie mogę powiedzieć o wszystkich moich polskich kolegach i koleżankach, którzy podobnie jak ja, dorastali w polskich rodzinach w Belgii. Mój tata był sportowcem i przyznaję, że z tego względu często byłam w centrum uwagi wszystkich ludzi, z którymi z racji swojego zawodu tata miał do czynienia, co nie zawsze mi odpowiadało.
Dorastanie w polskiej rodzinie na emigracji, to trochę tak, jakby się było z dwóch miejsc jednocześnie. Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że tutaj w Belgii, Polska postrzegana jest przede wszystkim, jako kraj ciężko doświadczony przez historię, z drugą wojną światową i Holokaustem w tle. Na lekcjach historii w Belgii uczyłam się, że podczas drugiej wojny światowej, Związek Radziecki przyszedł Polsce z odsieczą, co jest oczywistą nieprawdą. Z drugiej strony, Belgowie kojarzą Polskę z wielką biedą i zacofaniem. Osobiście uważam taką kategoryzację za krzywdzącą i nieprawdziwą. Belgowie i Francuzi lekceważą poziom polskiego szkolnictwa, ponieważ tutaj to najlepsze uczelnie w Belgii i Francji są uznawane za synonim świetnego wykształcenia. Jestem daleka od umniejszania wartości zachodnioeuropejskich uczelni i tutejszego systemu edukacji, ale nie jest tajemnicą, że to w Polsce system szkolnictwa jest bardziej wymagający i merytorycznie trudniejszy, niż ten u naszych zachodnich sąsiadów.
Spędziłaś życie na pograniczu dwóch kultur. Czym różnią się Polacy od Belgów? Czy jest coś, czego Belgowie mogliby się nauczyć od swoich kolegów i koleżanek z Polski?
Polska rodzina to przede wszystkim kultura wartości i tradycji chrześcijańskich, i z mojego punktu widzenia, jest to coś imponującego. Tutaj, w krajach Beneluksu tego nie ma. Brakuje atmosfery uroczystości związanej ze świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Boże Narodzenie w Polsce to zawsze wielkie wydarzenie, wielka tradycja, ubieranie choinki, prezenty, przebieranie się za Świętego Mikołaja i obowiązkowo, karp. Belgowie potrafią spędzić kolację wigilijną jedząc frytki w restauracji. A polskie jedzenie! Belgowie praktycznie nie posiadają własnej, tradycyjnej kuchni (nie licząc właśnie frytek, do których wynalezienia uparcie się przyznają). Polska kuchnia jest pyszna i nie ma sobie równych! Uważam, że właśnie wartości rodzinne i tradycja, to coś, czego z powodzeniem Belgowie mogliby uczyć się od Polaków.
Polacy to naród niezwykle gościnny, i ta gościnność, a raczej jej brak u Belgów jest tym, co bardzo rzuca się w oczy. Będąc w gościach u Belgów, najwięcej, na co możesz liczyć to kawa czy herbata. W polskim domu, obojętnie, czy w Polsce, czy w Belgii, gospodarze są o wiele bardziej gościnni i uprzejmi, co przejawia się nie tylko oferowaną ilością poczęstunków, trunków, przekąsek i deserów, ale przede wszystkim samym zachowaniem, sposobem, w jaki traktuje się gości.
Duże różnice kulturowe można zaobserwować na płaszczyźnie relacji damsko-męskich. Belgijki są bardzo wyemancypowane, w Belgii panuje równouprawnienie i nie jestem pewna, czy tak do końca mi to odpowiada. W tym kontekście, Polski mężczyzna wygrywa porównanie z Belgiem. Podoba mi się w Polakach ta domieszka „macho”, szarmanckość i nieco staroświecki podział ról w rodzinie. Oczywiście jestem za tym, aby kobiety zdobywały wykształcenie, realizowały się zawodowo oraz posiadały swoje życie prywatne, zainteresowania i grono przyjaciół. Jednak polscy mężczyźni są dla mnie synonimem siły charakteru, męstwa i determinacji, zdolni do tego, aby zadbać i zaopiekować się swoją kobietą. Tego elementu prawdziwego mężczyzny, odrobinę brakuje w wyemancypowanym belgijskim społeczeństwie. Jest to coś, czego Belgowie mogliby się nauczyć od swoich polskich kolegów.
Miałaś szansę spróbować studiowania na dwóch belgijskich uczelniach. Czy mogłabyś nieco przybliżyć internautom w Polsce, jak wyglądają studia w Belgii?
Studia w Belgii wiążą się z koniecznością wyboru między studiowaniem na uniwersytecie i w szkole wyższej (koledżu, ang. college). Uniwersytety to przede wszystkim wyższy poziom nauczania, szeroki zakres materiału i bardziej teoretyczne podejście do studiowania. Jest to system przeznaczony raczej dla osób, które już na początku studiów są pewne, że chcą ukończyć także studia drugiego stopnia i uzyskać tytuł magistra. Studia na uniwersytecie w Belgii to także selekcja, trudniejszy system dwunastotygodniowy (sesja egzaminacyjna ma miejsce co dwanaście tygodni) i coś, co w Polsce ludzie nazywają „walką szczurów”. Jeżeli zdecydujesz się wybrać szkołę wyższą, czeka cię system sześciotygodniowy (sesje egzaminacyjne mają miejsce częściej, niż na uniwersytetach, dzięki czemu łatwiej jest zaliczyć dany przedmiot), bardziej praktyczna, zawodowa orientacja, mniejsze grupy zajęciowe, obowiązkowy staż i większy nacisk na tzw. teamwork (praca w grupie). Wybór szkoły wyższej jest lepszym, jeżeli nie jesteś pewien, czy chcesz kontynuować studia po otrzymaniu dyplomu bachelora (odpowiednik polskiego licencjata, studia pierwszego stopnia), czy może będziesz chciał podjąć pracę zaraz po ukończeniu studiów pierwszego stopnia. W Belgii nie ma alternatywy w postaci studiów zaocznych, są tylko studia, a raczej kursy, wieczorowe.
Studia w Belgii są drogie. Opłata wpisowa na uczelnię wynosi około 440 euro, koszt zakupu podręczników to od 300 do 400 euro rocznie, a stancja to koszt około 250 euro miesięcznie, do tego oczywiście dochodzą koszty utrzymania się.
Utrudnieniem dla ludzi studiujących w Belgii jest obowiązkowy język francuski.
Jakie są Twoje plany na przyszłość?
Przede wszystkim, skończyć studia. Poza tym chciałabym poznać także inne kultury, zobaczyć Stany Zjednoczone i Nowy Jork. W międzyczasie chciałabym wyjechać w ramach programu wymiany studentów Erasmus na semestr studiów do Polski, prawdopodobnie do Poznania, aby mieć szansę studiowania i życia przez jakiś czas w Polsce. Dzięki temu będę mogła porównać życie w Belgii z tym w Polsce i zdecydować, gdzie chcę mieszkać i pracować, po zakończeniu studiów. Moim marzeniem jest mieszkać w Polsce na stałe, gdzie chciałabym mieć własną firmę zajmującą się tłumaczeniami polsko-niemiecko-niderlandzkimi, ale nie ukrywam, że mam pewne obawy, czy będę umiała się odnaleźć w polskiej rzeczywistości.
Dziękuję za rozmowę.




Romek
2010-03-26, 18:51
Witaj jestem w belgi od czech lat chciałbym tu sprowadzić moja kobiete razem z dzieckiem .Ona sie wacha poniewaz to nie moja dziecko mała ma 7 lat jest w poierwszej klasie .Jakie sa szanse ze się zaklimatyzuje. Co mamy zrobić ?