Praca w Irlandii
| 26.11.2009 | Autor: Daniel Szczegielniak | [ 0 komentarzy ] |
Praca w Irlandii to także romantyczne zakątki i piękne widoki - na zdjęciu Agata nad Oceanem Atlantyckim.
Źródło: Daniel Szczegielniak
Od lewej: Ela i Agata w studio podczas nagrywania audycji "Gdzie jest Charlie".
Źródło: Daniel Szczegielniak
- Wybierasz się do Irlandii?
- Zarezerwuj hotel w Irlandii
- Wynajmij samochód w Irlandii
- Podobne tematy:
- Aplikacje rekrutacyjne: rosnący rynek z wyraźnym liderem
- Czego uczą się mieszkańcy dawnego Bloku Wschodniego?
- Praca w Szwecji - zapotrzebowanie na wykwalifikowanych górników
- Irlandia - inne artykuły:
- Dzień Świętego Patryka - jak zostać Irlandczykiem?
- EURO 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? Grupy C i D
- Euro 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? [cz.II]
Agata spędziła ponad dwa lata żyjąc i pracując w Limerick, w Irlandii. Przeczytajcie, w jaki sposób wyjazd i praca w Irlandii wpłynęły na jej dotychczasowe życie.
Agata: Wyjechałam do Irlandii w lipcu 2006 roku, po czterech latach pracy w Miejskim Ośrodku Kultury w moim rodzinnym mieście. Moja praca była moją pasją, sprawiała mi ogromną przyjemność i satysfakcję, ale nie spełniała moich wymagań finansowych, a co za tym idzie, uniemożliwiała mi rozpoczęcie samodzielnego życia. Po latach dzielenia pokoju z młodszym bratem marzyłam o własnym mieszkaniu. Wyjazd do Irlandii miał wszystko zmienić. Już po wyjeździe, moje cele uległy przewartościowaniu. Myśl o pieniądzach zeszła na drugi plan, ustępując miejsca doraźnym przyjemnościom, jak podróżowanie i poznawanie malowniczych zakątków Zielonej Wyspy, z ich kamiennymi chałupkami, latarniami morskimi i mgłą osiadającą na szczytach gór.
Co do decyzji o wyjeździe, nie wahałam się ani chwili. Właśnie wtedy byłam w okresie mojego życia, kiedy potrzebowałam odmiany, przygody i związanego z nią wyzwania. Oczywiście układałam sobie w głowie bilans zysków i strat, z rodziną, przyjaciółmi oraz ulubioną pracą po jednej i wielką niewiadomą po drugiej stronie. Decyzja była trudna, aczkolwiek podjęta szybko i zdecydowanie.
Czy łatwo przyszło Ci odnaleźć się w nowych warunkach, w obcym kraju, w obcym mieście wśród obcych ludzi?
Oczywiście, bardzo ciężko było odnaleźć się w obcym kraju, z dala od najbliższych. Długo nie mogłam się przyzwyczaić do ludzi mówiących po angielsku w sklepach, w pracy, na ulicach. Często „łapałam się”, zadając sobie pytanie, „dlaczego oni mówią po angielsku?". Odwracałam się za każdą osobą mówiącą po polsku, nasłuchiwałam i byłam szczęśliwa za każdym razem, gdy udało mi się usłyszeć język ojczysty. Różniliśmy się nie tylko językiem, zwyczajami, czy kulturą, ale nawet wyglądem. Szczególnie na początku, trudno było tego nie zauważyć, przyzwyczaić się i umieć się w tym wszystkim odnaleźć. Oczywiście po jakimś czasie dyskomfort minął prawie całkowicie i prawie do wszystkiego udało mi się przyzwyczaić. Wiedziałam jednak, że nie zostanę w Irlandii na zawsze. Chciałam myśleć i mówić w swoim języku, być wśród "swoich".
W Irlandii podjęłaś pracę w charakterze sprzedawcy w domu towarowym należącym do słynnej irlandzkiej sieci Heatons. Czy szybko udało Ci się znaleźć pracę? Czy dobrze Ci się pracowało u irlandzkiego pracodawcy?
Tak, pracę znalazłam dość szybko. Pomógł mi w tym mój ówczesny współlokator, który notabene „ściągnął” mnie do Limerick. Zresztą w 2006 roku nie było większego problemu ze znalezieniem pracy. Każdy, kto chciał, prędzej czy później znajdował pracę.
Praca w Irlandii wywołała we mnie mieszane uczucia. Osobiście nie mam wielu pozytywnych doświadczeń. Jestem daleko od uogólniania, ponieważ znam mnóstwo Polaków, dla których praca w Irlandii jest spełnieniem osobistych ambicji.
Firma, w której pracowałam, to bardzo znana sieć domów towarowych, średnio ekskluzywna marka i średnio ekskluzywne kierownictwo. Dom towarowy, w którym pracując trudno było się oprzeć wrażeniu, że było się tylko małym trybikiem w maszynie. Z drugiej strony, po dwóch latach pracy w Irlandii cieszyłam się tam uznaniem i mogę szczerze powiedzieć, że ubolewano nad moim odejściem. Fakt ten związany był z tym, że podobnie jak większość Polaków za granicą, dobrze wykonywałam swoją pracę. Irlandczycy doskonale wiedzieli, że żaden Irlandczyk nie będzie tak dobrze pracował jak Polak - nam po prostu bardziej zależy.
Czy Irlandia to dobre miejsce do życia i pracy dla Polaków?
Jeżeli znasz perfekcyjnie język, umiesz się dostosować, w miarę dobrze znosisz rozłąkę z bliskimi, wspinasz się po szczeblach kariery, kształcisz i ogólnie planujesz życie w obcym kraju na stałe, to tak, praca w Irlandii jest dobrym wyborem. Niestety, jeśli chodzi o zdecydowaną większość Polaków, których miałam przyjemność poznać w Irlandii, nie władali oni językiem angielskim w stopniu, jaki umożliwiałby im chociażby częściową integrację. Ciężko się dostosowują, są przerażeni, zahukani i przede wszystkim, nastawieni na duży i szybki zarobek, a nie zdobywanie wykształcenia, czy choćby zwiedzanie i poznawanie irlandzkiej kultury. Takim ludziom nie wróżę pomyślnej "kariery" za granicą i doradzam powrót. Tacy Polacy raczej nie cieszą się dużym szacunkiem wśród Irlandczyków, więc zawsze będzie dla nich lepiej, jeśli wrócą do swojego kraju. Osobiście zdecydowanie wolę widzieć Polaków w Polsce!
Spotkałem się ze zdaniem Irlandczyków na swój temat, że są mają podobną mentalność do naszej, polskiej. Czy zgodziłabyś się z tym twierdzeniem?
Nie, raczej nie. Zapewne jesteśmy bardziej podobni do Irlandczyków, niż na przykład do Włochów, Greków czy Pakistańczyków, lecz mimo wszystko, ciężko mi doszukać się wspólnych cech. Według mnie Irlandczycy są jedyni w swoim rodzaju.
My, Polacy, ze szkodą dla nas, mało ich przypominamy. Oni: radośni, uśmiechnięci, pewni siebie, przyjaźnie nastawieni, raczej nieagresywni, niezawistni, niezazdrośni. Nie są pracoholikami, nie mają "parcia" na pieniądze. Polacy, odwrotnie, a szkoda!
W jaki sposób czas praca w Irlandii pozwoliła Ci się rozwinąć? Pod jakimi względami jesteś lepsza, w rezultacie przygody, którą przeżyłaś, decydując się na wyjazd do Irlandii?
Przede wszystkim, poznałam wielu cudownych ludzi, nauczyłam się życia wśród różnych kultur, zwiedziłam przecudowną, zieloną, pachnącą wiatrem i oceanem wyspę. I trochę mniej romantycznie: „doszlifowałam” swój angielski. Zarobiłam troszkę pieniędzy, które pozwoliły mi rozpocząć nowe życie w Polsce. Co chyba najważniejsze, nauczyłam się pokory. Taki wyjazd to ogromna szkoła życia i pod tym względem jestem na pewno lepsza.
Czy poleciłabyś swoim młodym kolegom i koleżankom w Polsce wyjazd do Irlandii w poszukiwaniu pracy?
Polecam pracę za granicą, nie tylko w Irlandii. Polecam ją szczególnie młodym ludziom, którzy nie mają jeszcze sprecyzowanych planów na życie i nie odnaleźli jeszcze swojego miejsca na ziemi. Życzyłabym im jednak, aby zawsze pozostali sobą, aby znali swoją wartość, trzymali wysoko głowę i oczywiście kiedyś wrócili do kraju!
Wróciłaś do Polski. Jakie są Twoje plany i perspektywy na przyszłość?
Od nowego roku planuje wielki „come back” do mojej ukochanej pracy. Oprócz tego, tu w Polsce, w mojej małej, ale urokliwej Nowej Rudzie, znowu czuję, że żyję i wiem, że tu jest moje miejsce. Aktualnie realizuję nowo odkrytą pasję, pracując jako dziennikarz radia internetowego radio.nowaruda24.pl, gdzie w każdy czwartek od godziny 20:00 prowadzę audycję autorską, "Gdzie jest Charlie", do której posłuchania zapraszam wszystkich serdecznie.
Dziękuje i życzę powodzenia wszystkim Polakom na obczyźnie!
Dziękuję za rozmowę.



