Studia i praca w Szkocji - felieton
| 23.11.2009 | Autor: Daniel Szczegielniak | [ 4 komentarze ] |
Studia i praca w Szkocji - na zdjęciu Szkot grający na szkockich dudach na ulicy w Edynburgu.
Źródło: Daniel Szczegielniak
Hotel nad Loch Earn - jeziorem w Szkocji.
Źródło: stock.xchng
- Wybierasz się do Wielkiej Brytanii?
- Zarezerwuj hotel w Wielkiej Brytanii
- Wynajmij samochód w Wielkiej Brytanii
- Podobne tematy:
- Pokolenie Erasmusa na Paradzie Schumana
- "Stypendium z Wyboru" szansą na karierę w kraju i za granicą
- Praca za granicą - Komisja zwiększa ochronę pracowników
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Komisja Europejska ostrzega: uwaga na kredyt przez Internet
- Program Operacyjny Kapitał Ludzki - inwestujmy w ludzi
- Zatrudnienie w UE - wzrastające zainteresowanie państw członkowskich
Podczas roku spędzonego w kraju whisky i facetów w spódniczkach zdążyłem skończyć studia, zostać konsjerżem i menadżerem oraz zdobyć kilku przyjaciół. Szkocja to kraj możliwości.
Nie ma tego złego…
Do Szkocji przyleciałem bezpośrednio z Irlandii, gdzie spędziłem wakacje, pracując siedem dni w tygodniu, aby po pracy załatwiać formalności związane z przyjęciem mnie na trzeci rok studiów w Aberdeen. Na lotnisku w Glasgow przywitało mnie chłodne, jesienne powietrze. W Aberdeen odebrała mnie koleżanka z Polski, u której miałem nocować, "dopóki nie znajdę sobie innego miejsca do spania". We wrześniu we wszystkich hostelach i pensjonatach w naftowej stolicy Europy nie było wolnych łóżek do końca miesiąca, a ja musiałem się wyprowadzić z mieszkania, w którym spędziłem swoją pierwszą noc, już następnego dnia. Inna koleżanka z Polski pozwoliła mi przenocować u siebie jedną noc. Kończyły mi się koleżanki, noce stawały się coraz chłodniejsze, a do każdego ogłoszenia „wynajmę pokój” lub „wynajmę mieszkanie” zgłaszało się po dwadzieścia osób, co prowadziło do castingów, których niestety nie wygrywałem. Na szkockim uniwersytecie nie umieli mi pomóc. Miejsca w akademikach były wykupione już w maju, ale zapisałem się na listę rezerwową, na wypadek, gdyby coś się zwolniło w ostatniej chwili. Na polskim forum dotyczącym życia w Szkocji znalazłem numer telefonu do właściciela miejscowego hotelu dla robotników.
…co by na dobre nie wyszło
Kiedy już miałem gdzie położyć, chociażby na chwilę, moje rzeczy i moją zmęczoną głowę, oprócz kontynuowania poszukiwań mieszkania (perspektywa mieszkania z pracownikami platform wiertniczych na stałe, w oddzielonych czymś w rodzaju tektury pomieszczeniach ciągle nie wydawała mi się atrakcyjna), zacząłem szukać pracy. Po kilku dniach poszukiwań zostałem umówiony na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy na stanowisku konsjerża w jednym z trzech czterogwiazdkowych hoteli należących do miejscowego przedsiębiorcy, pana Charlesa Skene’a. Po tym, jak zostałem zatrudniony, dostałem telefon z uczelni z informacją, że zwolniło się miejsce w jednym z akademików i mogę się wprowadzić w trybie natychmiastowym, po uiszczeniu pierwszej transzy za czynsz w wysokości tysiąca funtów. Nie żebym był posiadaczem tak zawrotnej wówczas dla mnie sumy pieniędzy.
Studia i praca w Szkocji
Poranki spędzałem na uczelni, popołudnia i wieczory w pracy. Moi nowi pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Kiedy z powodu zajęć na uczelni nie mogłem przyjść do pracy, albo zmuszony byłem się spóźnić, wystarczyło, że informowałem o tym moją panią menadżer, z odpowiednim wyprzedzeniem. Wieczorami, kiedy w pracy robiło się spokojnie, a na recepcji zostawałem tylko ja i recepcjonistka, wyciągałem książki i uczyłem się. W ten sposób wykorzystywałem czas, który spędzałem w pracy na na nadrabianie zaległości na uczelni. Wkrótce, kiedy zaczęły przychodzić pierwsze wypłaty, zacząłem wiązać koniec z końcem, a moje życie w Szkocji zaczęło nabierać kolorów. Zacząłem uczęszczać na studenckie imprezy i poznawać coraz więcej osób z całego świata.
Czas płynął szybko, jak to ma w zwyczaju, aż przyszedł maj i koniec szkockiego roku akademickiego. Nie zdałem egzaminu. Pojechałem do Polski na tygodniowe wakacje. Po powrocie do Szkocji, poprosiłem w pracy o przeniesienie na sobotnie i niedzielne zmiany. Ponieważ w sierpniu miałem podejść do egzaminu poprawkowego, i w wypadku pomyślnego rezultatu otrzymać dyplom ukończenia studiów, postanowiłem poszukać bardziej ambitnego zajęcia. Udało mi się umówić na rozmowę kwalifikacyjną w innym hotelu w związku z wakatem na stanowisku menadżera nocnej zmiany.
W czerwcu zacząłem pracę w nowym hotelu, jako menadżer, jednocześnie kontynuując pracę w charakterze konsjerża. W sierpniu zdałem egzamin i otrzymałem dyplom. We wrześniu zwolniłem się z obu miejsc pracy i po uzyskaniu referencji wróciłem na studia do Polski.
Studia i praca w Szkocji – podsumowanie
Niewątpliwie godnymi uwagi są możliwości, jakie praca i studia w Szkocji mogą zaoferować tym z nas, którzy są na tyle zdeterminowani, aby przyjechać do kraju klanów i tartanów i rozpocząć nowe życie właśnie tu, nawet, jeśli tylko na chwilę. Najważniejsze spostrzeżenie jednak, jakie nasuwa mi się, kiedy próbuję ocenić rok spędzony na studiach i w pracy w Szkocji, dotyczy stosunków między Polakami i Szkotami, tudzież mieszkańcami Wielkiej Brytanii. Co ciekawe, chociaż da się zaobserwować pewne tendencje antagonistyczne między mniejszością polską zamieszkałą w Szkocji, a samymi Szkotami, to postawione przed możliwością wzajemnego bliższego poznania się, obie społeczności zaczynają odnosić się do siebie z wielkim szacunkiem i sympatią, podbudowanymi wzajemną ciekawością dotyczącą obcej kultury i obyczajowości. Zawsze sprawia mi przyjemność obserwowanie, jak obie strony ze zdumieniem przekonują się, że wszyscy mamy takie same troski i radości, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Może tylko nasze kobiety są odrobinę piękniejsze.
Więcej na temat studiowania w Szkocji możecie przeczytać również w artykule pt. „Studia w Szkocji”.




macieklew
2010-01-17, 15:09
Loch Earn to jest jezioro, przy którym położony jest ten hotel ze zdjęcia, a nie pasmo górskie :)
Każdy mieszkaniec Szkocji (Polak też) wie, że Loch to jezioro, a nie góry. Ja to wiem tym bardziej, że jestem autorem wykorzystanej tu fotografii.