Mołdawia – na peryferiach Europy
| 10.11.2009 | Autor: | [ 0 komentarzy ] |
Wino to najcenniejsze bogactwo Mołdawii.
Źródło: Wikipedia
Mołdawianie mają wciąż problemy z własną tożsamością narodową. Dlatego rząd od lat prowadzi m.in. kampanię bilbordową
Źródło: Stanisław Stanowski
Czarne chmury nad Pałacem Prezydenckim w Kiszyniowie
Źródło: Stanisław Stanowski
Cerkiew monastyru Cǎpriana – „mołdawskiej Częstochowy”
Źródło: Stanisław Stanowski
Mc Donald's i kiszyniowskie blokowiska
Źródło: Stanisław Stanowski
- Podobne tematy:
- Holandia – rośnie sprzedaż kościołów
- Benedykt XVI odpowiada na pytania w telewizji
- Pochować Lenina i rozpocząć destalinizację
- Mołdawia - inne artykuły:
- Misje graniczne UE - misja w Rafah oraz w Mołdawii i na Ukrainie
- Mołdawianie po raz trzeci wybierali parlament
- Naddniestrze – europejskie quasi państwo cz. 2
Mołdawia, znajdująca się w miejscu, w którym przez stulecia rozwijały się najwspanialsze cywilizacje, obecnie jest najbiedniejszym państwem Europy. Warto przyjrzeć się bliżej temu niezwykłemu państwu.
Zresztą sami mieszkańcy Besarabii często nie do końca są świadomi walorów własnej ojczyzny. Ubóstwo sprawia, że nie tylko z zazdrością spoglądają na osiągnięcia innych krajów Europy, ale także masowo szukają lepszego życia poza miejscem urodzenia.
Moldowa - patria mea
Mołdawia czy Mołdowa? W Polsce terminem Mołdawia określa się krainę leżącą między Karpatami a Dniestrem. Jej zachodnia część należy do Rumunii, wschodnia tworzy odrębne państwo, oficjalnie nazywane Republiką Mołdowy. W przeszłości tereny te, wraz z częścią współczesnej Ukrainy, nazywano Besarabią. Błędnie wywodzi się to określenie od wyrażenia „Bez Arabów”. W rzeczywistości jego rodowód związany jest z panującym tam władcą Basarabem I i jego potomkami.
Sporną kwestią jest także język. Choć władze państwa uznają istnienie języka mołdawskiego, to według samych Mołdawian jest on tożsamy z rumuńskim, a odrębna nazwa ma być elementem budowania narodowej tożsamości. Temu samemu celowi służy prowadzona od lat kampania bilbordowi z hasłem Moldowa – Patria mea. (Mołdawia – moja Ojczyzna). Wśród 4,5 mln. mieszkańców rdzennych Mołdawian jest około 65 proc. Pozostali to ludność rosyjskojęzyczna, która często nie zna rumuńskiego, a także np. Gagauzi – jedyna na świecie społeczność mówiąca językiem z grupy tureckich, a wyznająca chrześcijaństwo. Zresztą religia też jest elementem podziału społeczeństwa. Wprawdzie większość należy do kościoła prawosławnego, jednak podzielony on jest na związany z metropoliami w Rosji lub Rumunii. W kraju, który przez wieki był częścią obcych imperiów, nie łatwo jest więc budować państwowość i narodową dumę. Tym bardziej, gdy dręczy go trudna sytuacja ekonomiczna, z którą nie radzi sobie władza. Przywódcy biednej Mołdawii potrafią natomiast bardzo dobrze zadbać o interesy własnych rodzin. Dla zwykłych Mołdawian jedyną możliwością przetrwania okazuje się wyłącznie emigracja zarobkowa. Według nieoficjalnych danych wybrało ją ponad 2 mln. obywateli. Przesyłane przez nich pieniądze pozwalają przetrwać krewnym, a dla państwa są podstawowym źródłem dewiz.
Rolniczy kraj
Mołdawia ma też jaśniejsze strony. Słońce i czarnoziem sprawiają, że tutejsze warzywa i owoce są o wiele smaczniejsze niż w Polsce. Podobnie jak wina, z których w naszym kraju dostępne są – nie wiedzieć czemu – głównie gorsze gatunki. A wino to najcenniejsze bogactwo Mołdawii. Winorośl wzrasta tu od tysiącleciu. Historia upraw sięga antycznych Greków. Jakość mołdawskich trunków od zawsze doceniały koronowane głowy. Dawniej znamienite wino Negru Purcari upodobała sobie dynastia Romanowów, teraz zamawia je brytyjska królowa. Zapewne dlatego sami Mołdawianie kształt ojczyzny porównują do kiści winogron.
Komunizm i Rosja
Po roku ’89, gdy Europę ogarnęła fala przemian, także Mołdawianie postanowili stworzyć własne państwo. Oderwaniu się od Związku Radzieckiego i dominacji rumuńskojęzycznej większości sprzeciwiły się wschodnie regiony, tradycyjnie bardziej radzieckie. Na niewielkim terytorium powstała Republika Naddniestrzańska - państewko, którego nie ma na oficjalnych mapach świata i Europy. Paradoksem całej sytuacji jest fakt, iż strony nie doszły do porozumienia, mimo że przez lata u steru rządów po obu stronach Dniestru stali komuniści, wywodzący się ze społeczności rosyjskiej. Znawcy tematu wskazują także na drugie dno konfliktu. Zarówno rodzina byłego prezydenta Mołdawii Wladimira Woronina, jak i przywódcy Naddniestrza Igora Smirnowa należy do najbogatszych klanów regionu, a może nawet i całej Europy. W pomnażaniu fortuny pomagać ma istnienie separatystycznego regionu. Dla rządzących konflikt jest zarówno usprawiedliwieniem ewentualnych błędów politycznych, jak i możliwością do prowadzenie niejasnych interesów.
Europejskie aspiracje
Olbrzymie znaczenie, jakie ma społeczność rosyjska, uzależnienie energetyczne i ekonomiczne, a także fascynacja Rosją, sprawiają, że Mołdawianie nadal nie mają wspólnej wizji rozwoju. Mimo wszystko jednak do głosu coraz bardziej dochodzi pragnienie integracji z Unią Europejską. UE jawi się, jako nadzieja na lepsze życie. Także wykształceni przedstawiciele młodego pokolenia Mołdawian, mimo rosyjskiego rodowodu widzą swoje miejsce w zjednoczonej Europie. Decyzja o wsparciu Mołdawii zależy więc bardziej od Unii, która obecnie nie wykazuje chęci dalszego rozszerzenia, dzielenia się bogactwem i drażnienia Rosji. Zdaniem Krzysztofa Suprowicza - ambasadora RP w Mołdowie: Mołdawianie nie muszą się tłumaczyć, z tego, że są częścią Europy i tworzyli jej kulturę. Teraz potrzebują pomocy, podobnie jak jeszcze niedawno my. Pomoc Unii służyłaby też zażegnaniu konfliktu naddniestrzańskiego. Szybszy rozwój Mołdawii, byłby najlepszym argumentem za zakończeniem podziału.- Im szybciej UE zdecyduje się na wsparcie, tym łatwiej będzie zapomnieć o latach podziału – uważa polski dyplomata.
Nasi w Mołdawii
Polakom, którzy zawędrowaliby do Mołdawii może ona przypaść do gustu, nie tylko ze względu na stosunkowo niewielką barierę językową. Język, należący do grupy romańskiej, szczególnie w formie pisanej łatwo zrozumieć osobom, które znają francuski czy włoski. Jeszcze prościej będzie posługiwać się rosyjskim. Nie obcy wielu Mołdawianom jest też angielski. Nie jest tez problemem spotkać osobę znającą polski.
Jeszcze większą zachętą do odwiedzenia tego kraju może być nasza historia. Mało kto dziś pamięta, że zaledwie kilkadziesiąt lat temu mieliśmy wspólną granicę. Przed wybuchem II wojny światowej Rzeczpospolita na wschodzie sięgała daleko za Stanisławów i Kołomyję, a Mołdawia tworzyła jedno państwo z Rumunią. Wcześniej, przez stulecia na mołdawskich stepach rozgrywały się wydarzenia istotne dla losów Polski. Tutaj nasze rycerstwo odpierało najazdy Turków i Tatarów, o czym wspomina choćby noblista Sienkiewicz w Trylogii. Po utracie niepodległości, gubernia besarabska stała się jedynym na świecie tak licznym celem emigracji zarobkowej polskiej szlachty i inteligencji. Z dala od rodzinnych stron łatwiej im było wybierać pracę w carskiej administracji. Wiele interesujących informacji na ten temat zawiera przewodnik turystyczny Wojciecha Śmieji Mołdawia (Republika Mołdowy), z 2007 r.
Współcześnie proporcje zaczynają się odwracać i to mieszkańcy Mołdawii znajdują zatrudnienie w naszym kraju. W mołdawskich sklepach nie trudno znaleźć również polskie produkty. Od kilku lat Ministerstwo Spraw Zagranicznych koordynuje działania, dzięki którym w Mołdawii m.in.: ratowano powodzian, budowano wodo- i gazociągi, remontowano placówki oświatowe, powstały spółdzielnie produkcyjne i gospodarstwa agroturystyczne. W Szpitalu Matki i Dziecka w Kiszyniowie, pomagającym pacjentom z całego kraju, wyremontowano oddział intensywnej terapii, powstała sala zabaw dla małych pacjentów. Pomoc obejmuje także przekazywanie wiedzy: szkolenia dla administracji, dziennikarzy, przedsiębiorców i wolontariuszy.



